PROLOGOS I
Warszawa,28 kwietnia 2007 r. ne. (nasza era)
Pablo siedział na szkolnym parapecie w korytarzu pochłonięty przez lekturę. Od czasu do czasu patrzył tylko tępo na grających na boisku uczniów. Miał na sobie lekko wytarte i postrzępione z powodu nadmiernej eksploatacji dżinsy oraz mającą najlepsze lata już za sobą, szaro-niebieską bluzę z kapturem; co nadawało mu wygląd dość ponurego typa i kandydata na młodocianego menela. Było to oczywiście wrażenie zupełnie mylne, ale i tak nikt nie zwracał na niego uwagi. „Spóźnianie się ma jednak dobre strony” – pomyślał– „mogę w końcu trochę poczytać”. Książka należała do gatunku stanowczo,potępianego przez nauczycielkę j. polskiego i oczywiście wciągała niczym czarna dziura. Kontakt z rzeczywistością przywrócił mu dopiero dzwonek na przerwę.Odczekał chwile aż w sali pozostaną tylko uczniowie i poszedł przywitać się z kolegami. Dzień zapowiadał się zwyczajnie i rzeczywiście, kiedy pięć pozostałych lekcji stało się przeszłością, a półgodzinny powrót do domu dobiegał końca, dalej wszystko było jak zwykle. Oczywiście nie opisywałbym zwykłego dnia, więc (jak się zapewne spodziewasz) za chwilę wszystko się zmieniło.
PROLOGOS II
Atlantis, 28 grudnia 20148 r. GE (Era Gaii)
- Moduł snu przerwany – nawet miły kobiecy głos dobiegający z głośnika nie uprzyjemnił treści komunikatu. – Panie Prezydencie Zekros, proszę się obudzić. Pilne wezwanie od Działu G.
- Od kogo? - Zdążył zapytać Wybraniec Ludzkości zanim komputer odczytał jego myśli i znalazł definicję.
- Dział G powstał 10 maja 3 roku Ery Gaii, jego zadaniem jest konserwacja, naprawa i wyszukiwanie błędów w systemie kontroliGaia1. Początkowo sprawdzał on podstawowe oprogramowanie systemu i współpracował z nim w rozwiązywaniu problemów. Nie zgłaszał problemów od 6 listopada 2857 roku. Jego członkowie wywodzą się z najbardziej utalentowanych informatyków w pokoleniu, większość z nich należy do jednej linii genetycznej...
- Dość – rozkazał Zekros, który został w międzyczasie automatycznie ubrany w garnitur i przygotowany do pracy. – Sprawa dotyczy Gaii, więc masz mnie tam natychmiast zabrać.
Prezydent uwielbiał obserwować, jak lita skała rozstępuje się kilka metrów przed nim i zamyka około10 metrów dalej. Wtedy czuł, że ktoś nad nim czuwa... Właściwie, to każde dziecko wiedziało że Gaia zajmowała się ludzkością właściwie od zawsze. Teraz wezwano go pilnie, więc coś musiało się zepsuć – ta myśl była niepokojąca, ale systemy kontroli organizmu nie pozwalały mu na silniejsze uczucia negatywne.
W końcu Wybraniec Ludzkości dojechał do umieszczonego w dolnej warstwie płaszcza Ziemi pomieszczenia. Drzwi otworzyły się, a Zekros poczuł na twarzy chłodny podmuch klimatyzacji. Na jego powitanie wyszedł młody reprezentant Działu G, a informacje dotyczące zdarzenia zostały przesłane bezpośrednio do mózgu.
- Jeśli to naprawdę tak wygląda, to faktycznie decyzje muszę podjąć ja – zdecydował po chwili Prezydent. – Jeśli uda wam się to powstrzymać, to zostaniecie hojnie nagrodzeni, a osoby winne temu zdarzeniu poniosą surową karę. Jeśli Gaia nie może wyznaczyć liczby barionowej antykwarku z równania; to dziwię się, że jeszcze wszystko nie poszło z dymem. Podłączcie Gaię2, czy jak się ten system zapasowy nazywa.
- Nie mamy systemu zapasowego.
- Co do cholery?! – zaklął Zekros, wstrząśnięty pomimo sztucznych ograniczeń. – Jak to nie macie?! To po co ta jedynka na końcu?
- Ktoś kiedyś stwierdził, że tak będzie lepiej brzmiało... – próbował wyjaśnić młodzieniec.
- Z kim ja muszę pracować – westchnął.
- Panie Prezydencie, jaka jest Pańska decyzja?Został pan przecież wybrany właśnie, żeby...
- Wiem! Wszyscy do schronów. Zabrać tylko urządzenia mechaniczne, pamiątki i rzeczy osobiste. Żadnych, podkreślam, ŻADNYCH nanitów zewnętrznych. Wy spróbujecie zniwelować skutki tego... – szukał przez chwile odpowiedniego słowa - ...wirusa.
- Tak jest panie Prezydencie. A co z ludźmi, poza schronami? – odważył się zapytać reprezentant. Przecież nie dla wszystkich starczy miejsca.
- Niech Ga... Niech Bóg ma ich w opiece...
Zekros po raz pierwszy w życiu stwierdził, że start w wyborach na prezydenta Federacji Planet Ludzkości nie był jego najlepszym pomysłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz